| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Zakładki:
- Kontakt
- Obejrzyj teledyski!
Linkin Park:
Najnowsze Płyty:
Polecam:
Polecam blogi:
Teksty piosenek:
Wkrótce w Polsce:
Zwiastuny:


Premiera tygodnia

The Chemical Brothers
feat. Q-Tip
"Go"

Polecane teledyski

Slipknot
"Killpop"

T.I. feat. Chris Brown
"Private Show"

Siddharta
"Ledena"

Monika Kuszyńska
"Obudź się i żyj"

Muse
"Mercy"

Florence + The Machine
"Ship to Wreck"

Kiesza
"Stronger"

Enej
"Kamień z napisem Love"

Eric Prydz
"Generate"

Maroon 5
"This Summer's
Gonna Hurt Like
a Motherfucker"

O.S.T.R.
"Lubię być sam"

Rudimental
feat. Foy Vance
"Never Let You Go"

Imagine Dragons
"Shots"

Hollywood Undead
"Usual Suspects"

Trzeci Wymiar
"Zamach na klub"

Ira
"Wybacz"

Rita Ora
"Poison"

Modestep feat.
The Partysquad
"Rainbow"

Hilary Duff
"Sparks"

















darmowe statystyki na strone

piątek, 06 czerwca 2014
Real Madryt zagra z Fiorentiną w sierpniu na Stadionie Narodowym

Triumfator piłkarskiej Ligi Mistrzów i czwarta drużyna włoskiej Serie A, w której występuje polski pomocnik Rafał Wolski, zagrają 16 sierpnia na Stadionie Narodowym - dowiedział się nieoficjalnie serwis Warszawa.sport.pl. Organizator Supermeczu, PSP Sp. z o.o., nie potwierdza drużyn ani terminu imprezy.

Impreza na Stadionie Narodowym ma być drugą edycją Super Meczu. W pierwszej, w ubiegłym roku na gdańskiej PGE Arenie, zmierzyły się FC Barcelona i Lechia Gdańsk. 30 tys. kibiców obejrzało na boisku m.in. Leo Messiego i Neymara, a mecz zakończył się remisem 2:2.

Prawdopodobnie w sobotę 16 sierpnia polscy kibice znów będą mogli obejrzeć gwiazdy światowego futbolu. W towarzyskim pojedynku najlepsza aktualnie drużyna w Europie, triumfator Ligi Mistrzów, Real Madryt ma zmierzyć się z włoską Fiorentiną - czwartą drużyną Serie A. W klubie z Florencji gra były legionista, pomocnik Rafał Wolski. Wcześniej jej barw bronił również były bramkarz Legii Artur Boruc.

Na Stadionie Narodowym Super Mecz będzie mogło obejrzeć 58 tys. kibiców. Nie wiadomo jeszcze, kiedy ruszy sprzedaż biletów na to spotkanie.

Na weekend z sobotą 16 sierpnia zaplanowana jest 5. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, ale Legia nie będzie grała w niej w Warszawie. Mistrzowie Polski rozegrają wówczas wyjazdowe spotkanie z Jagiellonią Białystok.

Onet.pl

wtorek, 02 lipca 2013
[30.06.2013] Brazylia z Pucharem Konfederacji

Takiego finału Brazylijczycy nie mogli sobie wymarzyć przed Pucharem Konfederacji. Mało kto wierzył, że drużyna Luiza Felipe Scolariego wygra turniej, a jeśli już, to nie w takim stylu. Tymczasem Neymar i spółka z meczu na mecz grali coraz lepiej, a w finale nie dali najmniejszych szans mistrzom świata i Europy - Hiszpanom.

Brazylia - Hiszpania 3:0 (2:0)
Fred 2. i 47., Neymar 44.
Czerwona kartka: Pique 68.

Brazylia: Julio Cesar - Marcelo, Luiz, Silva, Alves - Gustavo, Paulinho (88., Hernanes) - Neymar, Oscar, Hulk (73., Jadson) - Fred (80., Jo).
Hiszpania: Casillas - Arbeloa (46., Azpilicueta), Ramos, Pique, Alba - Xavi - Busquets, Iniesta - Pedro, Torres (59., Villa), Mata (52., Navas).

Finał zaczął się dla Brazylii jak marzenie. Już w drugiej minucie w zamieszaniu podbramkowym gola zdobył Fred. Brazylijczyk leżał już na murawie, gdy skierował piłkę nad próbującym interweniować Ikerem Casillasem. Rozemocjonowany strzelec bramki pogalopował w kierunku trybun i utonął w ramionach kibiców i rezerwowych piłkarzy Canarinhos. Cały stadion uniósł się w wybuchu niepohamowanej radości i tak trwał przez kolejne godziny.

Pod koniec pierwszej połowy prowadzenie gospodarzy podwyższył Neymar po akcji, która ośmieszyła obronę mistrzów świata. Najpierw nowy nabytek Barcelony podał piłkę do Oscara przed pole karne i wybiegł przed obrońców rywali. Gdy zorientował się, że jest na pozycji spalonej, cofnął się kilka kroków. Dopiero wtedy Oscar odegrał mu futbolówkę. Neymar sprytnym zwodem minął jeszcze Arbeloę i był już sam na sam z Casillasem. Kopnął silnie w krótki róg, a bramkarz Hiszpanii chyba nawet nie widział, jak piłka przeleciała mu nad głową.

Druga połowa zaczęła się niemal identycznie jak pierwsza. Dwie minuty po gwizdku znów piłkę do siatki Hiszpanii skierował Fred. Nad Maracaną rozpoczęły się wtedy chóralne śpiewy triumfu. "O campeao voltou" - "Mistrzowie wrócili" niosło się po stadionie.

Teraz przez kolejnych jedenaście miesięcy do początku mundialu w Brazylii, presja na gospodarzy, by triumf na Pucharze Konfederacji ukoronowali mistrzostwem świata będzie tylko rosła. Cztery i osiem lat temu Brazylijczycy również wygrali turniej mistrzów kontynentalnych, ale potem słabo spisali się w najważniejszej imprezie. W Niemczech i RPA mundial kończyli w ćwierćfinale. Oglądając niedzielny finał, brazylijscy kibice mogą mieć nadzieję, że tym razem ta historia się nie powtórzy.


Reprezentacja Włoch pokonała Urugwaj po rzutach karnych i zajęła trzecie miejsce w Pucharze Konfederacji. Po 120 minutach gry na arenie Fonte Nova w brazylijskim Salvadorze był wynik 2:2.

Urugwaj - Włochy k. 2:3, dogr. 2:2 (2:2, 0:1)
Cavani 58. i 78. - Astori 24., Diamanti 73.
Czerwona kartka: Montolivo 110.

Urugwaj: Muslera - Caceres, Godin, Lugano, M. Pereira (A. Pereira 81.) - Rodriguez (Gonzalez 56.), Gargano, Arevalo - Cavani, Forlan, Suarez.
Włochy: Buffon - Maggio, Astori, Chiellini, De Sciglio - Candreva, De Rossi (Aquilani 70.), Montolivo - Gilardino, Diamanti (Giaccherini 82.), El Shaarawy.

W 24. minucie meczu po dośrodkowaniu Alessandro Diamantiego z rzutu wolnego piłka leciała w okolice dalszego słupka. Urugwajski golkiper Fernando Muslera wyszedł z bramki i dał się trafić futbolówką w bark. Piłka odbiła się tak niefortunnie, że spadła tuż przed bramkową linię i z bliska wpakował ją do siatki Davide Astori.

Urugwajczycy wyrównali na początek drugiej połowy. W 58. minucie najbardziej aktywny na boisku Cavani wyszedł do prostopadłego podania i pewnym strzałem w długi róg pokonał włoskiego golkipera.

Ale w 73. minucie znów na prowadzenie wyszli Włosi. Kapitalnym uderzeniem z wolnego zachwycił kibiców Diamanti. Trzeba jednak przyznać, że Muslera po raz drugi się nie popisał. Rzucił się do piłki trochę za późno.

Od czego jednak Urugwaj ma Cavaniego! Długowłosy napastnik zaledwie pięć minut później strzelił z wolnego jeszcze piękniej niż Diamanti. Piłka wpadła tuż pod poprzeczkę. Buffon nie miał najmniejszych szans.

Ten wynik utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry i sędzia zarządził dogrywkę. W niej raz po raz strzelali mistrzowie Ameryki Południowej, ale robili to bardzo niecelnie. Włosi kończyli nawet mecz w dziesiątkę, bo drugą żółtą kartkę otrzymał Riccardo Montolivo.

Ostatecznie ze zwycięstwa cieszyli się jednak wicemistrzowie Europy, którzy lepiej wykonywali rzuty karne. Wygrali serię "jedenastek" 3:2, bo aż trzech Urugwajczyków nie trafiło do siatki. Buffon "latał" nad linią bramkową i odbił uderzenia Forlana, Martina Caceresa i Waltera Gargano. Po stronie Włochów pomylił się jedynie Mattia De Sciglio.

Sport.pl

piątek, 28 czerwca 2013
[27.06.2013] Puchar Konfederacji: Hiszpania zagra w Brazylią

Na początku półfinału Pucharu Konfederacji lepiej grali Włosi, ale z każdą minutą bliżej strzelenia gola byli mistrzowie świata. Wygrali po rzutach karnych i w niedzielę zmierzą się z Brazylią w finale.

Hiszpania - Włochy k. 7:6, dogr. 0:0

Hiszpania: Casillas - Arbeloa, Sergio Ramos, Pique, Jordi Alba - Busquets - Iniesta, Xavi - Pedro (Mata 77.), Silva (Navas 52.) - Fernando Torres (Martinez 94.).
Włochy: Buffon - Barzagli (Montolivo 46.), Bonucci, Chiellini - Pirlo, de Rossi - Maggio, Giaccherini - Candreva, Marchisio (Aquilani 80.) - Gilardino (Giovinco 91.).

Po sześciu seriach jedenastek był remis i wydawało się, że piłkarze mogą męczyć bramkarzy bez końca. Po żadnym strzale bramkarze nie mieli szans na odbicie piłki. Aż do piłki podszedł Leonardo Bonucci i uderzył nad bramką. Po chwili awans do finału zapewnił Hiszpanom Jesus Navas.

Tak słabych mistrzów świata jeszcze na Pucharze Konfederacji nie widzieliśmy. Na początku nie tylko nie potrafili przedrzeć się przez włoską obronę, ale też często wpuszczali piłkarzy Cesare Prandellego na własne pole karne. W pierwszej połowie Italia cztery razy trafiała w bramkę Ikera Casillasa, a Hiszpania nie oddała ani jednego celnego strzału. W sumie miała ich pięć, ale najlepsze szanse na zdobycie bramki stworzyli dopiero w dogrywce.

Na Euro 2008 Hiszpanie po rzutach karnych eliminowali Włochów (po 120 minutach było 0:0), na Euro 2012 - Portugalię (0:0). Na mundialu w RPA do finału dotarli po trzech zwycięstwach 1:0. To nigdy nie była drużyna demolująca najtrudniejszych rywali. To zawsze była drużyna ze szczelną obroną, kierowaną przez Ikera Casillasa.

W finale Hiszpanie zmierzą się z Brazylią, z którą nie grali od 14 lat. Gospodarze przyszłorocznego mundialu wydają się jedyną obok Niemców drużyną zdolną uniemożliwić zespołowi del Bosque obronę złota zdobytego w RPA.

W niedzielę faworytami będą jednak Hiszpanie. Znają się świetnie, tworzą wielką drużynę, którą formowały kolejne sukcesy. Selekcjoner Brazylijczyków Luiz Felipe Scolari w zaledwie siedem miesięcy zbudował zespół, który uspokoił kibiców obawiających się kompromitacji na przyszłorocznym mundialu. Jeszcze kilka miesięcy temu Romário twierdził, że reprezentacja zakończy go w grupie. Gdyby w niedzielę drużyna Scolariego wygrała, nie będzie już żadnych wątpliwości: Brazylia, przynajmniej pod względem sportowym, jest gotowa na mundial.

Sport.pl

czwartek, 27 czerwca 2013
[26.06.2013] Brazylia pierwszym finalistą Pucharu Konfederacji

Po emocjonującym spotkaniu Brazylia pokonała Urugwaj 2:1 i awansowała do finału Pucharu Konfederacji. Dzisiaj w drugim półfinale zmierzą się Włosi i Hiszpanie.

Brazylia - Urugwaj 2:1 (1:0)
Fred 42., Paulinho 86. - Cavani 48.

Brazylia: Julio Cesar - David Luiz, Marcelo, Thiago Silva, Daniel Alves, Luiz Gustavo, Neymar (Dante 90.), Paulinho, Oscar (Hernanes 74.), Hulk (Bernard 64.), Fred.
Urugwaj: Muslera - Pereira, Lugano, Godin, Caceres, Gonzalez (Gargano 83.), Arevalo, Rodriguez, Cavani, Forlan, Suarez.

Pierwsza bramka powinna paść już w 13. minucie. Sędzia podyktował jedenastkę dla Urugwaju po tym, jak David Luiz podczas walki o piłkę w polu karnym powalił na ziemię Diego Lugano. Do piłki podszedł Diego Forlan, ale Julio Cesar wyczuł jego intencje i obronił.

Brazylia objęła prowadzenie w 41. minucie. Neymar dostał kapitalne podanie w polu karnym i uderzył. Wychodzący z bramki Muslera odbił piłkę, ale dopadł do niej Fred i wpakował do pustej bramki.

Urugwaj wyrównał na początku drugiej połowy. Luiz Suarez wpadł w pole karne, ale stracił piłkę. Po zamieszaniu przejął ją Edison Cavani i uderzył celnie po ziemi tuż przy słupku.

Gdy wydawało się, że dojdzie do dogrywki, decydującą bramkę strzelił w 86. minucie Paulinho. Po dośrodkowaniu Neymara z rzutu rożnego pomocnik wyskoczył najwyżej i głową skierował piłkę do bramki.

Brazylijczyków dzieli już tylko jedna wygrana od obrony tytułu. Dzisiaj poznają rywali w finale. Będą nimi Włosi lub Hiszpanie.

Sport.pl

niedziela, 10 lutego 2013
Puchar Narodów Afryki: trzecie miejsce dla Mali

Piłkarze Mali zajęli trzecie miejsce w Pucharze Narodów Afryki, wygrywając w sobotę w Port Elizabeth 3:1 (1:0) z wymienianą w roli faworyta turnieju Ghaną. W niedzielnym finale Burkina Faso zmierzy się z Nigerią.

Mali - Ghana 3:1 (1:0)
Samassa 21., Keita 48., Diarra 90.+1 - Asamoah 82.

Mali: Diakite - Diawara, A.Coulibaly, S.Coulibaly, Tamboura - O.Coulibaly, M.Traore, K.Traore, Samassa (78. Diarra) - Keita, Diabate.
Ghana: Dauda - Boateng, Vorsah, Boye (46. Mensah), Afful - Wakaso, Awal, Asamoah, Asante - Atsu (70. Adomah), Gyan (75. Clottey).

Dzięki sobotniemu zwycięstwu zespół Mali zajął trzecie miejsce w Pucharze Narodów Afryki drugi raz z rzędu. Przed rokiem Malijczycy również pokonali Ghanę (2:0). Udany udział w turnieju miał sprawić radość i satysfakcję rodakom, którzy pochłonięci są konfliktem zbrojnym w kraju.

Wynik spotkania otworzył Mahamadou Samassa w 21. minucie precyzyjnym strzałem głową. Trzy minuty po przerwie prowadzenie podwyższył kapitan reprezentacji Mali Seydou Keita. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Ghanę dobił Sigamary Diarra.

Wcześniej Kwadwo Asamoah (w 82. minucie) zdobył honorową bramkę. Nie wiadomo jednak jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby Wakaso Mubarak w 58. minucie wykorzystał karnego.

Ghana w czterech ostatnich edycjach PNA dochodziła do półfinału, ale po raz kolejny nie zdobyła trofeum.

Sport.pl

poniedziałek, 04 lutego 2013
Szokujący raport Europolu - 380 ustawionych meczów!

W poniedziałek rano Europejski Urząd Policji (Europol) przedstawił raport zawierający szokujące dane - śledczy twierdzą, że odkryli około 380 przypadków ustawiania meczów piłkarskich. Na liście są m.in. spotkania eliminacji do mistrzostw świata i Europy oraz dwa spotkania Ligi Mistrzów. - To dopiero wierzchołek góry lodowej - twierdzi Rob Wainwright.

Podczas zorganizowanej w Hadze konferencji prasowej szef Europolu Rob Wainwright stwierdził, że w dochodzeniu odkryto proces ustawiania wyników meczów piłkarskich na 'niespotykaną dotąd skalę'.

- Według naszego śledztwa chodzi o azjatycką zorganizowaną przestępczość, która jest połączona z europejską siatką powiązań. To największe tego typu śledztwo w historii i ogromy problem dla integralności europejskiego futbolu. Obawiamy się, że jest to dopiero wierzchołek góry lodowej - oświadczył.

Ujawnione do tej pory zyski z zakładów bukmacherskich na ustawione spotkania to osiem milionów euro, a dwa miliony miały być przeznaczone na łapówki dla piłkarzy i sędziów. Aktem oskarżenia objęto już wiele osób.

Wainwright poinformował, że nielegalne zyski czerpała m.in. singapurska grupa przestępcza, która wydawała ok. 100 tys. euro na ustawienie jednego spotkania.

Więcej konkretów nie znamy. Wiadomo, że na razie zidentyfikowano około 425 skorumpowanych urzędników, zawodników i groźnych przestępców w 15 krajach.

Śledczy twierdzą, że ustawiane mogły być mecze eliminacji mistrzostw Europy i mistrzostw świata, dwa spotkania w Lidze Mistrzów (wiadomo, że jedno zostało rozegrane w Anglii w ostatnich trzech lub czterech latach) oraz spotkania ligowe w kilku krajach europejskich (nie wiadomo, czy Europol uwzględnił w raporcie ujawnione w ostatnich latach przypadku sprzedawania meczów ligowych w Niemczech i we Włoszech).

Wainwright nie ujawnił o który mecz Ligi Mistrzów chodzi zasłaniając się trwającym śledztwem.

Sport.pl

czwartek, 05 lipca 2012
FIFA zaakceptowała technologię goal-line

Dekada debat dotyczących wprowadzenia w piłce nożnej technologii, dzięki której dałoby się jednoznacznie określić, czy piłka przekroczyła linię bramkową, dobiega końca. FIFA broniła się długo, ale w końcu zaakceptowała technologię goal-line, na którą składać będą się dwa systemy: Hawk-Eye (oparty na zapisie wideo) i GolRef (z wykorzystaniem magnetyki). W międzynarodowym futbolu technologia zadebiutuje na Klubowych Mistrzostwach Świata w grudniu 2012 roku.

Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB) już w marcu zgodziła się na rozpoczęcie badań, które miały sprawdzić skuteczność technologii linii bramkowej.

W czwartek na posiedzeniu w Zurychu FIFA dała zielone światło na wprowadzenie technologii goal-line. Zadebiutuje ona podczas Klubowych Mistrzostw Świata w grudniu, FIFA zapowiedziała także jej użycie podczas Pucharu Konfederacji w 2013 roku oraz na Mistrzostwach Świata w Brazylii w 2014.

W głosowaniu brało udział ośmiu członków IFAB. Cztery głosy ma FIFA, a po jednym należy do przedstawicieli Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. Do przegłosowania konieczna jest większość trzech-czwartych, a więc co najmniej sześć osób musi być "za".

Dyskusja na temat technologii goal-line rozgorzała na nowo po meczu Anglia - Ukraina na Euro 2012, w którym John Terry po strzale Marko Devicia wybił piłkę zza linii bramkowej, ale sędzia gola nie uznał. - Po tym meczu ta technologia nie jest już dłużej jednym z wyjść, to konieczność - napisał prezydent FIFA Sepp Blatter.

Międzynarodowa Federacja Piłkarska dokonała już pierwszych prób dwóch niezależnych systemów goal-line - brytyjskiego Hawk-Eye opartego na zapisie wideo i duńsko- niemieckiego GoalRef, które opiera się na wykorzystaniu magnetyki. Metody te testowane były podczas meczów ligi duńskiej, regionalnego pucharu w Anglii, a nawet w jednym spotkaniu międzypaństwowym - 2 czerwca, gdy na Wembley Anglia grała z Belgią.

Sport.pl

czwartek, 24 maja 2012
FIFA przetestuje technologię goal-line w meczu międzypaństwowym

Międzynarodowa Federacja Piłkarska zapowiedziała, że 2 czerwca podczas towarzyskiego spotkania Anglii z Belgią na Wembley zostanie przetestowany system Hawk-Eye (Sokole Oko), który ma pomóc sędziom w ocenie, czy piłka przekroczyła linię bramkową.

FIFA będzie monitorować działanie systemu podczas meczu, ale jak zaznaczono, dane i powtórki nie będą dostępne dla sędziów prowadzących to spotkanie.

17 maja Hawk-Eye testowano podczas spotkania Pucharu Hrabstwa Hampshire pomiędzy AFC Totton a Eastleigh FC w Southampton.

- Nawet jeśli dojdzie podczas meczu "testowego" do kontrowersyjnej sytuacji na linii bramkowej, sędziowie nie będą mieli wglądu do systemu. To oznacza, że technologia goal-line nie będzie miała żadnego wpływu na wynik tych spotkań - napisała FIFA w oświadczeniu przed pierwszymi próbami.

Z kolei niedawno testowany był podczas dwóch meczów ligi duńskiej GoalRef - drugi z systemów zakwalifikowanych do dalszych eksperymentów przez zajmującą się tworzeniem i nowelizacją przepisów gry Międzynarodową Radę Piłkarską (IFAB).

Ostateczna decyzja IFAB o przyszłości obu systemów ma zapaść 2 lipca (dzień po meczu finałowym mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie) w Kijowie.

Elektroniczny system Hawk-Eye został opracowany w 2001 roku przez brytyjskich inżynierów. Przy pomocy kamer rozstawionych na boisku generuje on komputerową powtórkę obrazu. Używany jest w takich dyscyplinach jak tenis ziemny, krykiet, snooker, siatkówka.

GoalRef z kolei wykorzystuje pole magnetyczne. W przypadku gdy piłka ze specjalnie zainstalowanymi w niej czujnikami przekroczy linię bramkową, sędzia otrzymuje elektroniczny sygnał.

Sport.pl

sobota, 05 maja 2012
ME U-17: Polska - Belgia 1:0

Młodzi polscy piłkarze w pierwszym meczu grupowym wygrali z Belgią 1:0, mimo, że w pierwszej połowie przeważali rywale. Jedyną bramkę dla Polski strzelił obwołany największą gwiazdą tej kadry Mariusz Stępiński z Widzewa Łódź. 

Polska - Belgia 1:0 (0:0)
M. Stępiński 65.

Polska: Pogorzelec - P. Stępiński, Horoszkiewicz, Łasicki, Linetty, Rudol, Cierpka, Rabiega (72. Azikiewicz), Włodarczyk (80. Żegleń), Źwir (56. Formella), M. Stępiński.
Belgia: Pirard - Locigno (59. Rivituso), Fiore, Yasar, Dendoncker, Gerkens, Schrijvers (51. Erivelton), Milosevic, Dierckx, Spruyt, Dehond (62. Mert).

Przez całą pierwszą połowę przeważali Belgowie, mając mnóstwo sytuacji. Podopieczni Marcina Dorny przebudzili się w drugiej odsłonie, kiedy gra się wyrównała, a Polacy uzyskali nawet lekką przewagę optyczną. Udokumentowali ją golem w 65. minucie, kiedy typowany na lidera polskiej kadry Mariusz Stępiński z Widzewa Łódź pokonał w polu karnym belgijskich obrońców i bramkarza. pod koniec meczy Belgowie szukali jeszcze okazji do wyrównania, ale wynik nie uległ zmianie i młodzi Polacy mogą dopisać sobie trzy punkty po swoim pierwszym meczu na turnieju. Ich następnymi rywalami będą gospodarze turnieju - Słoweńcy.

Sport.pl

poniedziałek, 13 lutego 2012
Zambia niespodziewanym mistrzem Afryki!

W finale tegorocznego Pucharu Narodów Afryki Zambia po rzutach karnych pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej. Po 120 minutach mieliśmy bezbramkowy remis. Zawiedli gwiazdorzy Premier League. Najpierw w czasie meczu karnego nie wykorzystał Drogba, a potem w rzutach karnych Kolo Toure i Gervinho.

Zambia - Wybrzeże Kości Słoniowej k. 8:7, dogr. 0:0

Zambia: Mweene - Nkausu, Sunzu, Himoonde, Musonda (11. Mulenga (74. F.Katongo)) - Lungu, Sinkala, Chansa, Kalaba - C.Katongo, Mayuka.
WKS: Barry - Gosso, K.Toure, Tiene, Bamba - Zokora (75. Ya Konan), Y.Toure (87. Bony) - Kalou (63. Gradel), Tiote, Gervinho - Drogba.

Zambia zdobyła tytuł mistrza Afryki 19 lat po tym, jak jej reprezentacja zginęła w katastrofie lotniczej. 25 kwietnia 1993 r. Zambia wygrała 3:0 mecz eliminacji Pucharu Narodów Afryki z Mauritiusem. Z Port Louis Zambijczycy lecieli do Senegalu, na pierwszy mecz drugiej fazy eliminacji mistrzostw świata. To była noc z 27 na 28 kwietnia 1993 r.

Podróż samolotem lotnictwa wojskowego typu De Havilland DHC-5 Buffalo wymagała dwóch tankowań. Już na pierwszym przystanku w Kongo pilot zgłaszał problemy z silnikiem. Mimo to, samolot ruszył dalej i kilka minut po starcie z drugiego międzylądowania w gabońskim Libreville, jeden z silników zapalił się. Pilot, który był zmęczony po wcześniejszym locie tego samego dnia, zauważył awarię, ale wyłączył nie ten silnik, który się zapalił. Wskutek tego samolot podczas wznoszenia się z lotniska Libreville stracił moc i o godzinie 23.44 miejscowego czasu, maszyna runęła do Atlantyku. Zginęła niemal cała kadra (18 piłkarzy) i sztab reprezentacji Zambii. Razem z załogą: 30 osób.

Jeszcze przed meczem szef piłkarskiej federacji Zambii Kalusha Bwalya, który wtedy nie wsiadł do samolotu mówił: - Widzę w nich takich samą determinację i pewność siebie, którą miała stracona drużyna z 1993 r. Oni uśmiechają się do nas z nieba, chcą, byśmy spełnili ich marzenia. W niedzielę na pewno będą z nami.

Karne (na początku niewykorzystany rzut karny przez Drogbę w 70. minucie):

Sport.pl

środa, 11 stycznia 2012
Messi ponownie ze Złotą Piłką

Argentyński napastnik Barcelony, Leo Messi, trzeci raz z rzędu dostał Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza świata. Wcześniej tyle razy prestiżową nagrodę odbierali Johan Cruyff, Marco van Basten i Michel Platini, ale tylko ten ostatni zwyciężał w trzech kolejnych latach.

24-letni Messi z Barceloną zdobył w tym sezonie mistrzostwo, Superpuchar Hiszpanii, klubowe mistrzostwo świata, Superpuchar Europy i wygrał Ligę Mistrzów. Był najlepszym piłkarzem ligi hiszpańskiej i królem strzelców LM. Sukcesów nie odniósł tylko w reprezentacji, na Copa America nie strzelił ani jednego gola a organizująca turniej Argentyna odpadła w ćwierćfinale. - Wielcy piłkarze jak Alfredo Di Stefano, Diego Maradona, Johann Cruyff i Pele byliby gwiazdami w każdym czasie, także dziś. Messi do nich należy, strzela gole teraz, strzelałby w latach 50. - powiedział wczoraj trener Manchesteru United Alex Ferguson.

Sport.pl

poniedziałek, 02 stycznia 2012
Oscar Tabarez trenerem roku

Selekcjoner reprezentacji Urugwaju Oscar Tabarez został trenerem 2011 roku w rankingu Międzynarodowego Stowarzyszenia Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS).

Tabarez zdobył 200 punktów (głosowali eksperci z 81 krajów) i o 14 wyprzedził zwycięzcę dwóch poprzednich edycji plebiscytu Hiszpana Vicente del Bosque.

To kolejne wyróżnienie dla 64-letniego Tabareza, który poprowadził drużynę narodową "Urusów" do 15. triumfu w mistrzostwach kontynentu - Copa America (w finale 3:0 z Paragwajem w Buenos Aires). Kilka dni temu został uznany szkoleniowcem roku w Ameryce Południowej w plebiscycie urugwajskiego dziennika "El Pais".

Za Tabarezem i Del Bosque uplasował się selekcjoner niemieckiej kadry Joachim Loew 169 pkt. Rok temu był drugi, a wcześniej dwukrotnie klasyfikowano go na piątej lokacie.

Na liście 2011 umieszczono 17 trenerów; nie było w tym gronie Franciszka Smudy.

Czołówka rankingu IFFHS:

1. Oscar Tabarez (Urugwaj) 200 pkt
2. Vicente del Bosque (Hiszpania) 186
3. Joachim Loew (Niemcy) 169
4. Bert van Marwijk (Holandia) 81
5. Alberto Zaccheroni (Japonia) 24
6. Fabio Capello (Anglia) 23

Sport.pl

poniedziałek, 19 grudnia 2011
FC Barcelona klubowym mistrzem świata

Barcelona ma w swoim dorobku kolejne trofeum. W niedzielę pokonała brazylijski Santos 4:0 w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Dwie bramki zdobył Leo Messi, który przyćmił gwiazdę Santosu Neymara.

Santos FC - FC Barcelona 0:4 (0:3)
Messi 17 i 82, Xavi 24, Fabregas 45.

Santos: Rafael - Durval, Rodrigo, Dracena, Danilo (31.Elano) - Arouca, Henrique - Neymar, Ganso (82.Ibson), Leo - Borges (79.Alan Kardec).
Barcelona: Valdes - Abidal, Puyol (85.Fontas), Pique (56.Mascherano), Alves - Xavi, Busquets, Iniesta - Thiago (79.Pedro), Messi, Fabregas.

Udział przy pierwszych dwóch bramkach miał Xavi. W 17.minucie kapitalnie dograł w pole karne do Messiego, który podcinką przerzucił piłkę nad bramkarzem Santosu Rafaelem. Siedem minut później było już 2:0. Tym razem to Xavi został obsłużony dokładnym podaniem przez Daniego Alvesa i prostym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Losy finału rozstrzygnęły się jednak już przed przerwą. W ostatniej minucie pierwszej części gry zamieszanie pod bramką Santosu wykorzystał Cesc Fabregas.

W drugiej połowie sytuacji sam na sam z Valdesem nie wykorzystał Neymar. Jak powinno zachowywać się w takich sytuacjach pokazał Brazylijczykowi kilkanaście minut później Leo Messi. Wbiegając w pole karne dostał piłkę od jednego z partnerów, minął interweniującego Rafaela i umieścił piłkę w pustej bramce.

Barcelona zdobyła piąte trofeum w 2011 roku. Równocześnie po raz drugi sięgnęła po Puchar Klubowych Mistrzostw Świata (poprzednio w 2009 roku).

Zawodnikiem turnieju uznano Leo Messiego, który zdobył dwie bramki.

Sport.pl

niedziela, 27 listopada 2011
Trener reprezentacji Walii popełnił samobójstwo

Gary Speed został w niedzielę znaleziony powieszony w swoim domu. Trener reprezentacji Walii miał 42 lata. Zostawił żonę i dwójkę dzieci.

Informację o śmierci Speeda podał Walijski Związek Piłkarski. "Z wielkim smutkiem zawiadamiamy o śmierci trenera reprezentacji Walii. Najszczersze kondolencje ślemy rodzinie zmarłego. Prosimy wszystkich o uszanowanie jej prywatności w tym trudnym czasie" - brzmi oświadczenie FAW.

- O 7:08 policja Cheshire została poinformowana o śmierci mężczyzny. Po pojawieniu się na miejscu oficerowie zidentyfikowali zmarłego. Był to Gary Speed. Nie znaleźliśmy żadnych podejrzanych śladów - informuje lokalna policja.

Nagła śmierć selekcjonera wstrząsnęła piłkarskim światem. - Nie mogę w to uwierzyć. Kilka dni temu witaliśmy się odwożąc dzieci do szkoły. Ta informacja sprawiła, że czuję się zdrętwiały - napisał na twitterze Micheal Owen, piłkarz Manchesteru United.

Speed zanim został selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Walii, zagrał w niej rekordowe 85 meczów. Karierę w drużynie narodowej zakończył w 2004 roku po przegranym meczu z Polską (2:3).

Od 1988 roku grał w Premier League, gdzie jako pierwszy piłkarz rozegrał 535 spotkań. Rekord pobił dopiero w 2009 roku David James. Speed występował w Leeds United, Evertonie, Newcastle United i Sheffield United. W 2010 roku zakończył karierę sportową.

Od grudnia 2010 roku prowadził drużynę narodową Walii.

Sport.pl

wtorek, 02 sierpnia 2011
Hiszpania mistrzem Europy do lat 19

Po raz piąty w historii piłkarze reprezentacji Hiszpanii sięgnęli po mistrzostwo Europy do lat 19. W poniedziałkowym finale w rumuńskiej miejscowości Chiajna pokonali po dogrywce Czechów 3:2 (1:1, 0:0).

Bohaterem spotkania został Paco Alcacer, który zdobywał decydujące bramki - w 108. i 115 minucie.

To jednak Czesi byli dwukrotnie bliżej wygranej. Najpierw w 54. minucie trafił Ladislav Krejci, dla Hiszpanów wyrównał sześć minut przed końcem regulaminowego czasu Jon Aurtenetxe. Potem - w pierwszej połowie dogrywki - w 97. minucie gola dla Czechów strzelił Patrik Lacha.

Hiszpanie po raz ostatni na najwyższym stopniu podium ME U-19 stali w 2007 roku. Pięć tygodni temu ich starsi koledzy sięgnęli po złoto w mistrzostwach Europy do lat 21.

Sport.pl

poniedziałek, 25 lipca 2011
[VIDEO] Urugwaj mistrzem Ameryki Południowej

Urugwaj po raz 15. został mistrzem Ameryki Południowej. W finale nie dał żadnych szans Paragwajowi. Zespół trenera Oscara Tabareza wygrał 3:0 po golu Luisa Suareza i dwóch Diego Forlana. 

Urugwaj - Paragwaj 3:0 (2:0)
Suarez 12, Forlan 42 i 90.

Urugwaj: Muslera, M. Pereira, Lugano, Coates, Caceres, Perez (70. Eguren), Rios, Gonzalez, A. Pereira (64. Cavani), Forlan, Suarez.
Paragwaj: Villar, Piris, da Silva, Veron, Marecos, Ortigoza, Riveros, Caceres (65. Estigarribia), Vera (65. Perez), Valdez, Zeballos (75. Barrios).

Sen Urugwaju trwa. Reprezentacja najmniejszego kraju (3,5 mln mieszkańców) spośród biorących udział w argentyńskim turnieju zachwyciła świat już podczas zeszłorocznego mundialu, na którym była czwarta. Tym razem w grupie wyeliminowała Meksyk. Potem w ćwierćfinale wyrzuciła z turnieju gospodarzy. A na tle finałowego rywala, zwłaszcza w pierwszej połowie, wyglądała jak zespół z innej ligi. Paragwaj miał olbrzymie kłopoty ze stworzeniem okazji bramkowej. Wymiany podań w środku boiska kończyły się stratą.

Urugwaj przeciwnie. Diego Forlan i Luis Suarez mijali obrońców jak slalomowe tyczki. W całym meczu Urugwajczycy strzelali na bramkę rywali 11 razy, z czego tylko raz zza pola karnego. Paragwaj przez 90 minut oddał tylko cztery strzały, w tym jeden celny.

Gdyby nie efektowna interwencja bramkarza Justo Villara, który obronił strzał głową Diego Lugano, Urugwaj objąłby prowadzenie już w drugiej minucie. Bramkarz Paragwaju ratował zespół jeszcze kilka razy. Ale przy strzałach Suareza w 12. i Forlana w 42. minucie był bezradny, tak jak bezradni byli jego obrońcy wobec prostopadłych podań do napastników Urugwaju.

Zwycięzcy niedzielnego finału do tej pory rekord triumfów w Copa America dzielili z Argentyną. Oba kraje w 42 poprzednich edycjach wygrywały po 14 razy. Urugwaj ostatni raz triumfował w 1995 r.

W sobotnim meczu o trzecie miejsce Peru pokonało Wenezuelę 4:1. Trzy gole dla brązowych medalistów strzelił Paolo Guerrero, który z pięcioma golami został królem strzelców turnieju.

[Sport.pl]

Bramki:

niedziela, 24 lipca 2011
Copa America: 3. miejsce dla Peru

Uradowani zawodnicy z Peru

Reprezentacja Peru pokonała 4:1 (1:0) Wenezuelę w meczu o trzecie miejsce w turnieju Copa America. Tym samym drużyna z Andów stanęła po raz pierwszy na podium od 1975 roku.      

Peru - Wenezuela 4:1 (1:0)
Chiroque 42, Guerrero 65, 90, 90+3 - Arango 78.
Czerwona kartka: Maldonado (Wenezuela).

Zarówno reprezentanci Peru jak i Wenezueli zasłużyli na wielkie brawa podczas całego turnieju. Wygrywali z silniejszymi rywalami i doszli aż do półfinałów. Tam musieli uznać wyższość Urugwaju i Paragwaju. Ostatecznie spotkali się w meczu o trzecie miejsce. Dla obu reprezentacji zajęcie miejsca na podium było wielkim sukcesem, dlatego walka toczyła się od samego początku.

Przewagę mieli piłkarze Wenezueli, którzy częściej strzelali na bramkę rywali, jednak piłka wpadła do ich siatki. W 42. minucie William Chiroque wykorzystał dogodną sytuację i dał prowadzenie swojemu zespołowi. Od 59. minuty Wenezuelczycy musieli radzić sobie w dziesięciu, ponieważ czerwoną kartkę za brutalny faul obejrzał Tomas Rincon.

Sześć minut później Peruwiańczycy wykorzystali tę sytuację. Paulo Guerrero, który jest największą gwiazdą tej reprezentacji znakomicie znalazł się przed bramką rywali i soczystym strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 2:0.

Wydawało się, że Wenezuela nie jest w stanie nic już zrobić i musi się pogodzić z porażką. W 78. minucie nadzieje odżyły, ponieważ Juan Arango strzelił gola kontaktowego, wykorzystując niezdecydowanie obrońców rywali. Pięć minut później ten sam zawodnik mógł doprowadzić do remisu, ale nie wykorzystał idealnej sytuacji i nieczysto trafił w piłę tuż przed bramką Peru.

Piłkarskie porzekadło mówi, że "niewykorzystane sytuacje się mszczą" i po chwili się po kolejny się spełniło. Paulo Guerrero wyszedł do szybkiej kontry i strzałem z linii pola karnego posłał piłkę po ziemi obok bezradnie interweniującego bramkarza. Jakby tego było mało, w doliczonym czasie gry ten sam zawodnik skompletował hat trick, kopiując akcję sprzed kilku minut. To znacznie przybliżyło go do nagrody dla najlepszego strzelca turnieju. Po chwili sędzia zakończył spotkanie i reprezentacja Peru rozpoczęła świętowanie.

W dzisiejszym finale zagrają reprezentacje Urugwaju i Paragwaju. Transmisja o 20.50 w TVP Sport.

Onet.pl

czwartek, 21 lipca 2011
Copa America: Paragwaj w finale

Paragwaj - Wenezuela 0:0, karne 5:3

Urugwaj walczyć będzie w niedzielę w Buenos Aires z Paragwajem w finale piłkarskich mistrzostw Ameryki Południowej - Copa America. W drugim meczu półfinałowym Paragwaj pokonał Wenezuelę w serii rzutów karnych 5:3. Po 90 minutach gry i dogrywce był remis 0:0. Paragwaj zagra w finale choć na turnieju w Argentynie nie wygrał jeszcze meczu! Zremisowali trzy mecze w grupie, oraz wygrali ćwierćfinał z Brazylią po karnych.

Paragwaj - Wenezuela k. 5:3 (0:0)
Czerwona kartka:
Santana (Paragwaj).

Pierwsza połowa meczu na Malvinas Argentinas stadium w Mendozie, poza kilkoma wyjątkami, toczyła się w niemrawym tempie i nie rozgrzała zmarzniętych kibiców (temperatura 4-6 st. C). Akcje z obu stron były szarpane, a w ogólnym bilansie nieco więcej sytuacji na polu karnym stworzyli Wenezuelczycy, którzy mogli objąć prowadzenie.

O drugiej połowie niewiele można powiedzieć. Obie drużyny nie miały pomysłu na grę ofensywną, stąd też sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Na pięć minut przed końcem meczu zarówno piłkarze Paragwaju, jak i Wenezueli zaczęli szybciej poruszać się na boisku, chcąc uniknąć dogrywki. Przebudzenie przyszło jednak za późno i wynik nie uległ zmianie.

Już na początku walki w doliczonym czasie trzy dogodne sytuacje do zdobycia gola mieli Wenezuelczycy. I te kilka minut dały widzom więcej emocji niż minione 90. A te spotęgowały się jeszcze bardziej, gdy przyszło zawodnikom strzelać karne. W gorszej sytuacji byli osamotnieni piłkarze Paragwaju, bowiem ich argentyński trener Gerardo Martino, a nawet jego asystent, zostali wyproszeni przez sędziego na trybuny.

Sprawdziło się porzekadło, że mszczą się niewykorzystane sytuacje. W przekroju całego, bardzo miernego spotkania, lepszą drużyną była jednak Wenezuela, ale słabiutki Paragwaj miał ponownie więcej szczęścia i po lepiej egzekwowanych karnych (5:3) zagra w finale.

Paragwaj doszedł do półfinału trzema remisami w grupie - poza Wenezuelą z Ekwadorem 0:0 i Brazylią 2:2, a potem jeszcze raz w 1/4 zagrał z "Canarinhos" - obrońcą tytułu na 0:0 i awansował poprzez konkurs rzutów karnych.

Tak więc w 43. edycji najstarszych międzynarodowych rozgrywek piłkarskich - Copa America, Urugwaj stanie w niedzielę przed szansą zdobycia tego trofeum po raz piętnasty, natomiast Paragwaj - po raz trzeci. O brązowy medal powalczy Wenezuela z Peru.

Rzuty karne:

Sport.pl

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21